Szok i niedowierzanie w brytyjskim Ministerstwie Obrony! Po spektakularnym ataku aktywistów Palestine Action na bazę RAF Brize Norton trwa liczenie strat – a kwoty przyprawiają o zawrót głowy. Koszty napraw, wymiany sprzętu i zabezpieczenia bazy mogą sięgnąć nawet 30 milionów funtów! Sprawdzamy, skąd biorą się te gigantyczne sumy i kto za to wszystko zapłaci.
Najpoważniejszą pozycją na liście strat są uszkodzone wojskowe samoloty Airbus Voyager. To właśnie na nich skoncentrowali się aktywiści, którzy wtłoczyli czerwoną farbę do turbin silników oraz uszkodzili elementy konstrukcyjne za pomocą łomów. Eksperci szacują, że naprawa lub wymiana jednego silnika w takim samolocie to koszt nawet 25 milionów funtów! Jeśli uszkodzenia okażą się nieodwracalne, jeden z Airbusów może nie wrócić już do służby, co oznacza stratę sprzętu wartego fortunę.
Koszty napraw i przestojów
Na tym jednak wydatki się nie kończą. Samo czyszczenie i naprawa infrastruktury bazy, w tym pasów startowych, hangarów oraz laboratoriów, to kolejne miliony funtów. Specjalistyczne ekipy muszą usunąć ślady farby, sprawdzić stan techniczny wszystkich urządzeń i wymienić zniszczone elementy. Do tego dochodzą koszty przestojów – przez kilka dni część operacji lotniczych musiała zostać wstrzymana, co generuje straty logistyczne i operacyjne.
Po ataku pojawiły się poważne wątpliwości co do skuteczności zabezpieczeń w RAF Brize Norton. Ministerstwo Obrony już zapowiedziało kompleksowy przegląd i modernizację systemów ochrony na wszystkich brytyjskich bazach lotniczych. To oznacza kolejne miliony funtów na nowe kamery, czujniki ruchu, ogrodzenia i systemy alarmowe. Choć trudno dziś oszacować dokładny koszt tych inwestycji, wiadomo, że będą one liczone w milionach.
Kto zapłaci za szkody?
Wszystko wskazuje na to, że rachunek za skutki akcji Palestine Action pokryje brytyjski podatnik. Budżet Ministerstwa Obrony już teraz jest napięty, a dodatkowe wydatki na naprawy i ochronę mogą oznaczać cięcia w innych obszarach. Pojawiają się głosy, że odpowiedzialność powinni ponieść sami aktywiści, ale w praktyce odzyskanie takich kwot od osób prywatnych jest niemal niemożliwe.
Oprócz kosztów finansowych, atak na RAF Brize Norton to także poważny cios wizerunkowy dla brytyjskiej armii. Utrata samolotu, przestoje w operacjach i konieczność inwestowania w nowe zabezpieczenia to problemy, które będą odczuwalne przez długi czas. Eksperci podkreślają, że tak duże wydatki mogą wpłynąć na opóźnienia w innych projektach wojskowych i ograniczyć możliwości operacyjne RAF.
Atak Palestine Action na RAF Brize Norton to nie tylko spektakularny protest polityczny, ale przede wszystkim gigantyczny rachunek dla brytyjskiego podatnika. Straty mogą sięgnąć 30 milionów funtów – a to oznacza, że każdy mieszkaniec Wielkiej Brytanii dołoży się do naprawy szkód. Ta historia pokazuje, jak kosztowne mogą być nawet krótkotrwałe akty wandalizmu w strategicznych miejscach kraju.
Discussion about this post