To historia jak z najmroczniejszego kryminału – z tą różnicą, że wydarzyła się naprawdę, tuż obok nas, w Derby.
40‑letnia Anna Podedworna została skazana na dożywocie za zamordowanie swojej partnerki Izabeli Zabłockiej, przecięcie jej ciała na pół i zakopanie w ogrodzie wynajmowanego domu przy Princes Street.
Miłość, która skończyła się horrorem
Obie kobiety przyjechały razem z Polski do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszego życia i pracy.
Zamieszkały w dzielnicy Normanton w Derby, gdzie – jak opowiadano w sądzie – próbowały ułożyć sobie wspólne życie.
30‑letnia Izabela była opisywana jako czuła, oddana matka, która utrzymywała bardzo bliski kontakt z rodziną w Polsce.
Ostatni raz zadzwoniła do mamy 28 sierpnia 2010 roku.
Kilka dni później nie zadzwoniła już do swojej córki Kasi z życzeniami na 10. urodziny – to był pierwszy dramatyczny sygnał, że stało się coś strasznego.
Zniknięcie, które zamieniło dzieciństwo w koszmar
Po tym, jak telefony Izabeli nagle ucichły, rodzina zaczęła ją rozpaczliwie szukać, zgłaszając zaginięcie na policję.
Przez lata nikt jednak nie potrafił odpowiedzieć, gdzie jest młoda Polka, która jak kamień w wodę zapadła się w Derby.
Najmocniej cierpiała córka – Kasia.
W emocjonalnym oświadczeniu odczytanym w sądzie mówiła, że była z mamą niezwykle związana i że jej zniknięcie „bez słowa wyjaśnienia” zostawiło w jej psychice „głęboką ranę”.
Zamiast bawić się z rówieśnikami, mała dziewczynka dniami i nocami zadawała sobie pytanie: gdzie jest mama i dlaczego przestała dzwonić.
Przyznała, że żyła latami w „duszącej niepewności”, ale w sercu zawsze czuła, że mama nie porzuciła jej dobrowolnie.
„Skilled butcher” – ciało potraktowane jak mięso
Prawda wyszła na jaw dopiero po ponad 15 latach.
W trakcie procesu wyszło na jaw, że Anna Podedworna pracowała wcześniej jako wykwalifikowany rzeźnik – jej zadaniem było wycinanie kości z tusz indyków i porcjowanie mięsa dużym nożem.
Prokurator Gordon Aspden KC opisał przed sądem, że po ostatnim telefonie Izabeli do matki została ona zamordowana przez partnerkę, a jej ciało Anna przecięła na pół „dużym nożem”.
Zwłoki zakopała w ogrodzie domu przy Princes Street, a na wierzchu położono betonową wylewkę, żeby nikt niczego nie zauważył.
Śledczy z Derbyshire Police mówili później, że Podedworna potraktowała ciało swojej partnerki „jak kolejny kawał mięsa w pracy”, tnąc je na dwie części i czekając na zmrok, by wykopać grób za domem.
Lata kłamstw i „życie jak gdyby nigdy nic”
Przez kolejne lata Anna żyła tak, jakby nic się nie stało.
Kłamała zarówno matce Izabeli, jak i własnej rodzinie na temat jej zniknięcia, a gdy zgłoszono zaginięcie, okłamywała także policję.
Sędzia podkreśliła, że przez lata konsekwentnie podtrzymywała te kłamstwa i „kontynuowała swoje życie, jakby nic złego się nie wydarzyło”.
Podczas procesu Podedworna twierdziła, że działała w obronie własnej, ale ława przysięgłych i sędzia całkowicie odrzucili tę wersję.
Jej obrońca, Clive Stockwell KC, próbował łagodzić wyrok, przypominając, że oskarżona wcześniej nie miała konfliktów z prawem i ma dwoje małych dzieci w wieku 11 i 6 lat, które teraz dorastają bez matki.
Przełom dzięki dociekliwej córce i dziennikarzowi
Przełom w tej mrocznej historii nastąpił dopiero w 2025 roku.
Dorosła już Kasia zwróciła się wtedy do polskiego dziennikarza telewizyjnego Rafała Zalewskiego z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu zaginięcia matki.
Zalewski przyleciał do Derby i próbował porozmawiać z Podedworną, konfrontując ją przed domem przy Boyer Street.
Kobieta zaprzeczała, jakoby cokolwiek wiedziała o losie Izabeli, ale – jak opisano przed sądem – „pękła pod rosnącą presją”.
W końcu napisała e‑mail do policji w Derbyshire, dokładnie wskazując miejsce, gdzie zakopała ciało.
Policjanci przeprowadzili szeroko zakrojone prace poszukiwawcze na posesji przy Princes Street, gdzie w końcu odnaleziono szczątki Izabeli – 15 lat po zgłoszeniu jej zaginięcia.
„Zachowałaś się jak potwór”
Detektyw inspektor Kane Martin, który kierował śledztwem, mówił, że była to sprawa „szczególnie trudna i niezwykle traumatyczna od samego początku”.
Rodzina Izabeli musiała – po latach milczenia – skonfrontować się z niewyobrażalnymi okrucieństwami, jakich doznała ich córka, wnuczka i matka, i to w bardzo publiczny sposób.
Martin podkreślił, że po zabójstwie w sierpniu 2010 roku Izabela została „brutalnie i potwornie poćwiartowana przez kobietę, którą kochała”.
Samą Podedworną określił jej własnymi słowami: „zachowałam się jak potwór” – bo tak mówiła o sobie podczas rozmowy z funkcjonariuszami.
Sędzia, ogłaszając wyrok, nie kryła oceny czynów oskarżonej.
Stwierdziła, że sposób potraktowania zwłok wskazuje na zabójstwo w „gniewie wobec partnerki, którą zaczęłaś pogardzać”.
Wyrok: dożywocie i minimum 21 lat
W środę w sądzie koronny w Derby zapadł ostateczny wyrok: dożywocie z minimalnym okresem odbycia kary wynoszącym 21 lat.
Oznacza to, że nawet przy ewentualnym zwolnieniu warunkowym Podedworna spędzi w więzieniu co najmniej dwie dekady.
Sędzia podkreśliła, że skazana „nie okazała żadnej skruchy” i nie zasługuje na jakąkolwiek ulgę z powodu późniejszego zgłoszenia się na policję, bo zrobiła to wyłącznie po to, by „przedstawić fałszywą wersję śmierci Izabeli”.
Policja z Derbyshire zaznaczyła, że śledczy po obu stronach Kanału – w Wielkiej Brytanii i w Polsce – pracowali wytrwale, żeby ustalić prawdę i doprowadzić do skazania morderczyni.
Detektyw Martin wyraził nadzieję, że wyrok pozwoli bliskim Izabeli wreszcie „złożyć jej pamięć do spoczynku”, chociaż nic nie cofnie lat koszmaru i bólu.
Dla mieszkańców Derby ta historia to mrożące krew w żyłach przypomnienie, że najstraszniejsze zbrodnie potrafią kryć się za zwyczajnymi drzwiami na zwyczajnej ulicy – i czasem trzeba 15 lat, nieustępliwej córki i dociekliwego dziennikarza, by prawda w końcu wyszła na światło dzienne.
















Discussion about this post