Brytyjskie budownictwo ponownie mocno hamuje, a szczególnie źle wygląda sytuacja na rynku nowych domów.
Najnowszy S&P Global UK Construction PMI spadł w październiku do 43,6 pkt, z 46,1 we wrześniu.
To znacznie poniżej granicy 50 pkt, która oddziela wzrost aktywności od jej spadku. Według Reuters cały brytyjski sektor budowlany pozostaje poniżej tej granicy już 22. miesiąc z rzędu, a październik przyniósł najszybszy spadek całkowitej aktywności od czerwca.
Najgorzej wygląda budowa nowych domów
Zdecydowanie najsłabszą częścią sektora pozostaje budownictwo mieszkaniowe.
Indeks dla residential construction spadł z 40,7 we wrześniu do zaledwie 35,1 w październiku. Jak podaje RSM UK, był to najniższy wynik od grudnia 2025 roku i jednocześnie najgorszy miesiąc dla budowy domów w całym 2026 roku.
Warto jednak podkreślić, czego te dane nie oznaczają.
PMI na poziomie 35,1 nie znaczy, że liczba budowanych domów spadła o 64,9 proc. To wskaźnik oparty na ankietach wśród firm, pokazujący, czy aktywność rośnie, pozostaje bez zmian czy maleje w porównaniu z poprzednim miesiącem.
Im bardziej wynik znajduje się poniżej 50, tym powszechniejsze są sygnały pogorszenia sytuacji.
Droższe kredyty i ostrożni kupujący
Firmy uczestniczące w badaniu wskazywały przede wszystkim na rosnące koszty finansowania, słabe zaufanie konsumentów oraz dużą niepewność gospodarczą.
To szczególnie istotne po dzisiejszej decyzji Bank of England, który podniósł Bank Rate do 4%.
Wyższe stopy mogą dodatkowo utrudnić dostęp do mortgage osobom kupującym nieruchomości i zwiększać koszty finansowania samych inwestycji.
Tim Moore z S&P Global Market Intelligence powiedział, że firmy budowlane zgłaszają poważne przeciwności na rynku mieszkaniowym wynikające z droższego finansowania, słabszej pewności konsumentów i niepewności gospodarczej, co opisuje również ConstructUK.
Wynik gorszy niż oczekiwali ekonomiści
Październikowe dane były również wyraźnie słabsze od prognoz.
Reuters podał, że wynik 43,6 pkt był poniżej wszystkich prognoz zebranych w ankiecie agencji, a mediana oczekiwań zakładała pozostanie wskaźnika na poziomie 46,1.
Oznacza to, że zamiast oczekiwanej stabilizacji nastąpiło ponowne przyspieszenie spadku.
Nieco lepiej wyglądały inne części budownictwa. Civil engineering osiągnęło 45,9 pkt, a commercial construction 46,3 pkt. Obie wartości nadal oznaczają spadek aktywności, ale sytuacja była wyraźnie lepsza niż w budownictwie mieszkaniowym.
Firmy dostają mniej nowych zamówień
Niepokojący jest również spadek liczby nowych zleceń.
S&P Global podał, że new orders spadały w październiku najszybciej od czerwca. Firmy mówiły o ostrożniejszych budżetach klientów oraz mniejszej liczbie nowych projektów, o które można się ubiegać.
Pojawiły się jednak także pozytywne sygnały. Część przedsiębiorstw zgłaszała rosnące zainteresowanie projektami związanymi z data centres, sieciami energetycznymi i utilities.
To właśnie infrastruktura pomaga obecnie częściowo równoważyć bardzo słabą sytuację w housebuilding.
Koszty znów rosną
Problemy budownictwa nie ograniczają się do słabego popytu.
Inflacja kosztów materiałów i zakupów ponownie przyspieszyła i osiągnęła najwyższy poziom od czerwca. Firmy wskazywały między innymi na wyższe koszty paliwa, energii, betonu, stali, kruszyw i materiałów elektrycznych.
Aż 48 proc. firm uczestniczących w badaniu zgłosiło wzrost kosztów w październiku, wobec 25 proc. we wrześniu.
To tworzy trudną kombinację: mniej nowych zleceń, słabszy popyt na mieszkania, droższe finansowanie i jednocześnie rosnące koszty prowadzenia działalności.
Vistry już tnie miejsca pracy
Tego samego dnia jeden z największych brytyjskich deweloperów, Vistry, poinformował o rozpoczęciu redukcji zatrudnienia.
Firma nie ujawniła liczby likwidowanych stanowisk, ale potwierdziła, że zmniejsza liczbę swoich regionów operacyjnych z 25 do 12. Nowa struktura ma zacząć działać od stycznia 2027 roku.
Według Reuters Vistry wskazuje na trudne warunki na otwartym rynku, ograniczenia związane z affordability oraz ostrożność klientów. Firma chce obniżyć koszty i zadłużenie oraz poprawić rentowność.
Dzień wcześniej Barratt Redrow poinformował, że w ciągu 17 tygodni do 25 października ukończył 3 223 domy — o 12 proc. mniej niż rok wcześniej. Reuters informował również o słabszej aktywności kupujących i presji związanej z wysokimi mortgage rates.
Te dane nie są częścią PMI, ale pokazują podobny obraz rynku.
Co to oznacza dla pracowników?
Dla osób pracujących w brytyjskim budownictwie obecne dane są sygnałem ostrzegawczym.
Słabszy napływ nowych zamówień oraz ograniczanie liczby rozpoczynanych inwestycji mieszkaniowych może oznaczać większą presję na zatrudnienie, subcontractors oraz liczbę dostępnych zleceń.
To ma znaczenie również dla Polaków pracujących jako budowlańcy, fachowcy, kierowcy, instalatorzy czy samozatrudnieni subcontractors.
Nie oznacza jednak, że cały sektor przestał zatrudniać albo że wszystkie części branży znajdują się w równie złej sytuacji. Infrastruktura, energetyka i data centres pozostają znacznie mocniejsze niż budowa nowych mieszkań.
Czy to oznacza spadek cen domów?
Nie.
Construction PMI mierzy aktywność firm budowlanych, a nie ceny nieruchomości.
Mniejsza liczba nowych inwestycji może z czasem wpływać na podaż mieszkań, ale na ceny domów oddziałują również mortgage rates, dochody gospodarstw domowych, popyt, dostępność kredytów i lokalna sytuacja rynkowa.
Dlatego dzisiejszego odczytu 43,6 nie można interpretować jako bezpośredniej zapowiedzi spadku cen domów.
Pokazuje on jednak bardzo wyraźnie, że mimo rządowych ambicji zwiększenia liczby mieszkań realna aktywność w housebuilding nadal gwałtownie się kurczy.
A przy wyższych stopach procentowych, rosnących kosztach budowy i słabszym popycie szybkie odbicie może być trudne.





