Dziesiątki tysięcy osób pracujących przez aplikacje takie jak Deliveroo czy Uber mogą w przyszłości łatwiej uzyskać prawa przysługujące brytyjskim workers.
Rząd przygotowuje zmiany wymierzone w tzw. bogus self-employment, czyli sytuacje, w których firma formalnie określa osobę jako samozatrudnioną, mimo że rzeczywisty sposób wykonywania pracy może bardziej przypominać relację pracowniczą.
Business Secretary Jonathan Reynolds zapowiedział, że rząd chce zamknąć wykorzystywane w tym celu luki prawne. Według jego wystąpienia na konferencji Labour reforma może dać nawet 100 tys. osób dostęp do National Minimum Wage i holiday pay.
Ale kluczowe zastrzeżenie jest proste: to jeszcze nie jest nowe prawo.
W sporze punkt wyjścia mógłby się odwrócić
Jedną z najważniejszych analizowanych zmian jest wprowadzenie presumption of worker status.
Dziś osoba kwestionująca swoje samozatrudnienie może być zmuszona pójść do Employment Tribunal i wykazać, że w rzeczywistości spełnia prawne kryteria statusu worker.
Według informacji ujawnionych przez Financial Times rząd rozważa odwrócenie tego punktu wyjścia.
Jeżeli doszłoby do sporu, prawo mogłoby na początku zakładać, że dana osoba jest workerem, a firma musiałaby przedstawić argumenty i dowody wskazujące, że rzeczywiście prowadzi ona własną działalność jako osoba samozatrudniona.
To mogłoby mieć szczególne znaczenie w gig economy, gdzie granica pomiędzy niezależnym przedsiębiorcą a osobą wykonującą pracę pod kontrolą platformy od lat jest przedmiotem sporów.
Co oznacza status „worker”?
W brytyjskim prawie słowa employee, worker i self-employed nie oznaczają tego samego.
Worker ma mniej praw niż pełnoprawny employee, ale zdecydowanie więcej niż osoba rzeczywiście samozatrudniona.
Status worker może dawać między innymi prawo do National Minimum Wage, płatnego urlopu i ochrony wynikającej z przepisów o czasie pracy.
Obecne wytyczne rządu dotyczące employment status podkreślają, że o statusie nie decyduje wyłącznie to, co firma wpisała do umowy. Liczy się także to, jak relacja wygląda w rzeczywistości.
Dlatego samo zapisanie w kontrakcie słowa „self-employed” nie przesądza sprawy.
Rząd przygląda się prawu do wysłania zastępcy
Szczególne znaczenie ma tzw. personal service test.
Jednym z elementów wykorzystywanych przez sądy przy ustalaniu statusu jest pytanie, czy dana osoba musi osobiście wykonać pracę, czy może swobodnie wysłać na swoje miejsce kogoś innego.
Prawdziwe, nieograniczone prawo do zastępstwa jest silnym argumentem przemawiającym za samozatrudnieniem.
Obecne wytyczne GOV.UK dla profesjonalistów mówią jednak również, że sądy powinny patrzeć na rzeczywistość — fikcyjna klauzula w umowie, której strony faktycznie nie używają, nie musi przesądzać o statusie.
Rząd rozważa teraz zmniejszenie znaczenia personal service test, aby firmy nie mogły zbyt łatwo opierać samozatrudnienia na samym prawie do substitution.
Deliveroo i Uber pokazują, dlaczego sprawa jest skomplikowana
Dwa wcześniejsze orzeczenia Supreme Court bardzo dobrze pokazują problem.
W 2021 roku Sąd Najwyższy w sprawie dotyczącej Ubera uznał grupę kierowców za workers. Sprawa dotyczyła m.in. prawa do minimum wage i płatnego urlopu.
Inaczej zakończyła się sprawa dotycząca części kurierów Deliveroo.
W 2023 roku Supreme Court w sprawie Deliveroo podtrzymał decyzję, zgodnie z którą kurierzy objęci tamtą konkretną sprawą nie byli workers dla potrzeb przepisów dotyczących collective bargaining. Jednym z kluczowych powodów było to, że mogli korzystać z substitutes, czyli wysyłać inne osoby do wykonywania dostaw.
Nie oznacza to, że każda osoba pracująca dla Ubera automatycznie ma jeden status, a każda osoba dostarczająca dla Deliveroo inny. Employment status zależy od konkretnej relacji i obowiązujących przepisów.
Pokazuje jednak, dlaczego rząd przygląda się właśnie testowi personal service.
Kontrakt nie zawsze przesądza, kim jesteś
Aktualne wytyczne rządowe podają kilka cech, które mogą wskazywać, że ktoś jest workerem.
Może tak być na przykład wtedy, gdy firma ustala wynagrodzenie, wywiera określoną kontrolę nad sposobem wykonywania pracy albo gdy dana osoba w praktyce musi wykonywać pracę osobiście.
Z kolei osoba naprawdę samozatrudniona zazwyczaj prowadzi działalność na własne ryzyko, może negocjować ceny, pracować dla różnych klientów i ma większą swobodę dotyczącą sposobu wykonania zlecenia.
Co ważne, status dla potrzeb prawa pracy i status podatkowy nie zawsze są identyczne. GOV.UK wyjaśnia, że Employment Tribunal może rozstrzygać status dla potrzeb praw pracowniczych niezależnie od tego, jak wygląda kwalifikacja podatkowa.
Rząd mówi o nawet 100 tys. osób
Reynolds powiedział, że dzięki zamknięciu najbardziej rażących luk nawet 100 tys. dodatkowych osób mogłoby otrzymać dostęp do minimum wage i holiday pay.
To rządowy szacunek potencjalnego efektu reformy, a nie liczba osób, którym prawa zostały już przyznane.
Financial Times wskazuje, że proponowane podejście może mieć znaczenie m.in. dla platform delivery i ride-hailing.
Dla polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii temat jest szczególnie praktyczny, ponieważ praca kurierska, transportowa i platformowa jest popularna wśród migrantów, w tym Polaków.
Kiedy zmiany wejdą w życie?
Na razie nie wiadomo.
Strona rządowa dotycząca employment status została zaktualizowana 1 października i potwierdza, że rząd wkrótce opublikuje konsultację dotyczącą ukierunkowanych reform employment status oraz ochrony samozatrudnionych.
Nie przedstawiono jednak jeszcze gotowego projektu szczegółowych przepisów ani parlamentarnego harmonogramu ich uchwalenia.
Financial Times również podaje, że dla potrzebnej legislacji nie przydzielono dotąd czasu parlamentarnego.
Dlatego kurier Deliveroo, kierowca platformy czy inna osoba samozatrudniona nie otrzymuje dziś automatycznie statusu worker ani nowych praw.
Zmiana polega na tym, że rząd oficjalnie szykuje się do przebudowania zasad, które w przyszłości mogą znacznie utrudnić firmom opieranie modelu biznesowego na osobach formalnie samozatrudnionych, jeżeli rzeczywisty charakter ich pracy wskazuje na coś innego.



